Czemu? Bo w meczu Ligi Mistrzów wpuścił dwie koszmarne szmaty! Jego Arsenal przegrał z FC Porto 1:2, a Łukasz Fabiański zachowywał się w bramce bardzo bojaźliwie.

- powiększ
- Łukasz Fabiański, fot. Piotr Werewka
Varela, piłkarz Porto chyba sam nie spodziewał się, że może zdobyć gola kiedy dogrywał piłkę w pole karne z prawej strony. Fabiański odkrył krótki róg i wpuścił piłkę. Straszny klops!
Druga bramka to już popis bezmyślności polskiego bramkarza. Najpierw złapał w polu karnym piłkę, którą chwilę wcześniej kopnął w jego stronę Sol Cambell. "Fabian" wdał się w dyskusje z sędzią, a w tym czasie piłkarze z Porto strzelili drugą bramkę. Zobaczcie sami:












