Lada dzień na biurko Malcolma Glazera, właściciela Manchesteru United, powinna trafić oferta kupna klubu. Jego nabyciem poważnie interesuje się grupa 60 możnych kibiców, którzy mówią o sobie Czerwoni Rycerze.
Ponoć są gotowi zapłacić 1,5 mld funtów. W całym tym najbardziej zaskoczyła informacja, że przyłączyć się do nich chce menedżer Manchesteru sir Alex Ferguson.
Dziennikarze "The Observer" zasugerowali, że szkocki szkoleniowiec nie tylko popiera Czerwonych Rycerzy, ale nawet zamierza dołożyć się do transakcji. - Wszyscy wiedzą, że Alex nas popiera. Powiem więcej: jeśli nie udzieliłby nam wsparcia, wówczas nawet nie próbowalibyśmy wykupić United - mówił anonimowo jeden z biznesmenów, zaznaczając, że Ferguson oficjalnie ogłosi swój udział w przejęciu klubu, gdy transakcja zostanie sfinalizowana. - To absolutne bzdury. Nie ma w tej wypowiedzi ani uncji prawdy - odcinał się Ferguson. - Dobrze mi się współpracuje z panem Glazerem i nawet bym nie pomyślał, by cokolwiek robić za jego plecami. Jeśli Czerwoni Rycerze mają zamiar wykupić United, to nie mam nic przeciwko. Jednak zaznaczam, że nie udzieliłem im żadnego poparcia, a tym bardziej nie mam zamiaru dołożyć własnych pieniędzy do wykupienia klubu - oświadczył Szkot.
Działania Czerwonych Rycerzy rozzłościły Glazera, który traci grunt pod nogami. Właściciel United nie ma zamiaru sprzedawać klubu, ale możliwe, że zostanie do tego zmuszony. Kibice Manchesteru nigdy nie przepadali za amerykańskim milionerem, a po ujawnieniu, że klub ma długi sięgające 716 mln funtów, zaczęli protestować.
Manchester United Supporters Trust (MUST - Stowarzyszenie Kibiców MU) stworzyło listę poparcia dla biznesmenów chcących kupić klub. Glazera zapewne przechodzą ciarki, gdy patrzy, jak liczba osób wspierających obóz jego wrogów radykalnie rośnie. Jeszcze tydzień temu ich liczba wynosiła zaledwie 10 tys. osób, a dzisiaj stanowi ponad 120 tysięcy.
Protestujących kibiców łatwo zauważać, bo noszą żółto-zielone barwy. W takich kolorach występował Newton Heath - klub, od którego w 1902 r. United przejął tradycję. Właśnie w ubiegłym tygodniu podczas finału Pucharu Ligi z Aston Villą na Wembley ogromna grupa fanów Manchesteru przywdziała takie szaty.
- Nie mam nic przeciwko temu protestowi - mówił w zeszłym tygodniu Ferguson. - Uważam, że ci ludzie mają do tego prawo. Jeśli coś im nie odpowiada, to nie widzę problemu, by okazywali niezadowolenie - kluczył Szkot, co niektórzy mogli odebrać jako jawną deklarację poparcia protestu.
Inicjatorami żółto-zielonej manifestacji są oczywiście Czerwoni Rycerze. Część z nich zna się osobiście z Fergusonem, co tym bardziej potwierdza, że Szkot po cichu wspiera dążenia biznesmenów.
Jednak ujawnienie tego przez prasę może mieć odwrotne skutki. Wielu ekspertów na Wyspach uważa bowiem, że Glazer może w ogóle nie usiąść do rozmów z Czerwonymi Rycerzami. Wiadomo, że jest wściekły na Jima O'Neilla, głównego finansistę Goldman Sachs (jeden z największych banków na świecie), który dowodzi grupą planującą wykupić klub.
Dyrektor wykonawczy United David Gill mówi otwarcie, że nie wierzy w sukces Czerwonych Rycerzy. Tyle że poparcie dla Glazera topnieje, a Czerwoni Rycerze rosną w siłę.
Antoni J. Bohdanowicz/Polska The Times












